479. Foto relacja - wakacje 2017.

by - 9:48:00 PM


Najpiękniejsze wschody i zachody słońca są gdy się leci samolotem.

Dziś bardzo dużo zdjęć, foto relacja z dwóch tygodni w Polsce.


Zacznę od tego że jakiś czas temu dostałam dwa zaproszenia, jedno na wesele przyjaciółki, drugie na rodziną imprezę z okazji 60 lecia małżeństwa mojego wujostwa ( mojej babci rodzonej siostry ), a przy okazji odbył się kilka innych imprez. Więc ten wyjazd był dedykowany specjalnym wydarzeniom, i nie mogę powiedzieć że odpoczęłam, długie podróże, dużo alkoholu i jeszcze więcej tańczenia, bo z każdej imprezy wracałam po 5 rano, to wszystko nie służyło odpoczynkowi. :)

Zacznę od początku. 
W czwartek (13.07 )  rano wylecieliśmy, a wieczorem mieliśmy wieczór panieńsko - kawalerski, niektórych może dziwić, że dwie imprezy zostały połączone, ale dla mnie to był strzał w dziesiątkę, ponieważ nikt się nie znał i wszyscy byli z najróżniejszych zakątków Świata, zaczynając od nas, przylecieliśmy z Londynu, a Państwo młodzi z Holandii, świadkowa mieszka w Łodzi, przyjaciele w Krakowie lub w Lublinie, a samo wesele odbywało się w Białymstoku.


Ta impreza nas połączyła i zostanie w pamięci na długo, dzięki niej wszyscy się poznaliśmy i tą noc i weselną przetańczyliśmy wszyscy razem.

Monia - Panna Młoda - jest moją przyjaciółką ze szkoły fotograficznej. :)

Piątek ( 14.07 )
Gdy podróżuje, to nie śpię, więc po 50 godzinach bez snu, w piątek spałam, odpoczywałam, spędzałam czas z rodziną i nawet popołudniu pojechaliśmy na zakupy i zjeść tak słynne burgery od Krowarzywa,  taki 100% dzień lenia.

Sobota ( 15.07 )
Dzień wesela. Nie robiłam zupełnie nic, szykowałam się na imprezę, bo wiedziałam, że znów skończy się o 5 rano.


 Po południu przyjechała po nas Beata z swoim chłopakiem.
 Beata - przyjaciółka ze szkoły fotograficznej - z nią zarywałam nocki ucząc się na egzaminy.


 Monia + Janusz = <3



Jak widać przy stolikach było po 8 osób, oczywiście siedzieliśmy z Beatą, a ten co dobiera się do alkoholu to Kamil - Panny młodej brat.
Wiem że, miałam napisać o jadłospisie: a więc miałam zapewniony jadłospis bez mięsa, co było bardzo miłe, bo z całego wesele tylko dwie osoby miały podane inne jedzenie.



Zabawa była boska, jedliśmy, piliśmy i bawiliśmy się do rana, byliśmy w domu dopiero około 6rano.

Niedziela ( 16.07 ) 


Byliśmy na gokartach, to już chyba nasza tradycja, gdzie jesteśmy, tam Dastin jeźdź na gokartach.

Poniedziałek ( 17.07 ) 
Dastin wsiadł do pociągu i pojechał na kilka dni do Bydgoszczy do przyjaciela, a ja zostałam bo miałam jakieś "milion" spraw do załatwienia i przy okazji chciałam spędzić czas z rodziną.
W niedziele po pracy przyjechała do mnie kuzynka Aneta i została na noc, ponieważ cały poniedziałek miałyśmy spędzić razem, pójść razem coś zjeść, pójść do kina, zrobić zakupy i tatuaż.


Aneta - kuzynka - co prawda zdjęcie z innego dnia, ale też się liczy.


Tatuaż - equilibrium.


 Polecam - Tatuatorke Patrycje. www.facebook.com/PatiTattoo <-



Kupiłam dużo koszulek - i wszystkie białe. :)


Przy okazji dostałam paczkę od sklepu: www.superkrowka.pl :)


Wtorek (18.07 ) 
Rano pojechałam zrobić wszystkie badania, a zaraz po badaniach pojechałam " odwiedzić " babcie na cmentarzu i na kilka godzin na wieś ( do Anety ) mama chciała iść na grzyby do lasu, a ja po prostu położyć się na kocu i nic nie robić, a raczej uzupełnić swój notes.


Po 16 musiałam odebrać wyniki badań, miło mnie zaskoczyły ale i zmartwiły. Plus taki że naprawiłam wszystkie niedobory między innymi żelazo, witamina d3... wszysto jest w normie, minus jest taki że.... może o tym kiedy indziej. :) Ale wyniki zmieniły wiele, wszystko co przewidywałam okazało się prawdą.



Kino w poniedziałek nie wypaliło więc zarezerwowałyśmy bilety na wtorek, Aneta znów do mnie przyjechała i przy okazji zabrałyśmy jeszcze jedną nasza kuzynę Kasie. Tak, tak byłyśmy na Minionkach i miałyśmy największy kinowy popcorn i ubaw jak dzieci, 100% pielęgancja wewnątrznego dziecka. Ale to nie nasza wina że w kinach ZUPEŁNIE nic fajnego nie było, a minionki były najlepsza alternatywą do babskiego wieczoru.

Środa (19.07 ) 
Rano poszłam na długi spacer z przjacielem, około 12 pojechałam do lakarza, a po lekarzu na zakupy, miałam w planach kupić prezent dla kuzyna na 30 urodziny jak i dla Pauliny ( brata dziewczyny ), razem obchodzą urodizny 20 lipca. Po południu dołączył do mnie mój przyjaciel i całe popołudnie i wieczór spędziliśmy razem.

Czwartek ( 20.07 ) 

Rano wręczyłam prezent dla Pauliny, i na 12 byłam umówiona w biurze ZEPTER, kupiłam zestaw naczyć, kiedyś na pewno gdzieś się pojawią. Poźniej znów przyjechała do mnie Aneta i tym razem ona chciała kupić prezent dla swojego brata na 30, więc znów na zakupy... Ten tydzień cały spędziłam z Anetą i na dużej ilośc zakupów. Jak już wszystko miałyśmy kupione odwiozałam Anetę na dworzec ( Aneta miaszka 20km od Białegosotku ), i wrócił Dastin.

Piątek ( 21.07 )
Rano byliśmy uziemieni, bo ja nie mam klucza a mój brat poszedł na siłownię, przyjechała do nas Aneta ( tak tak, ten tydzień był nasz ) i Dastin zaprosił nas na pizze ( zdjęcia post wcześniej ), piątek był też dniem 30 urodzin mojego kuzyna, więc popołudniu, wyszykowaliśmy się i poszliśmy na imrezę, z której znów wróciliśmy około 6 rano.



Impreza była cudowna, tańczyliśmy i tańczyliśmy i tańczyliśmy. :)


Każdy z nas ( zaproszonych gość na impreze niespodziankę ) musiał przygotować zdjęcie z życzeniami, o to nasze zdjęcie dla Tomka, Ania ( Tomka dziewczyna ) zrobiła mu piękny album.

Sobota ( 22.07 )
Po co odpoczywać? :) To dzień przyjęcia, więc mimo, że wszyscy (ja, Dastin, mój Bart i jego Dziewczyna, Aneta, moje kuzynki: Kasia i Wioleta, Tomek ( solenizant ) z Anią ( dziewczyną )) wróciliśmy o 6 rano, o 12 siedziliśmy pięknie w kościele, na mszy z okazji 60 lecia małżeństwa, i od razu po mszy pojechaliśmy na przyjęcie.


Mama i wujek Tadeusz <3 :)




To byl również dzień wyjazdu, musieliśmy o 18 się pożegnać, aby wrócić do domu spakowac się i o 20 wsiąść do pociągu do Słupska... To był szalony tydzień... czekała nas cała noc w podróży... W Słupsku docelowo mieliśmy być około 5 rano.

Niedziela (23.07) 
Około 5.30 byliśmy w Słupsku u Dastina taty, ja się spakowałam i poszłam spać na 2godziny, ponieważ około 9 miałam pociąg do Gdyni, gdzie byłam umówiona z Marta z bloga: www.tluszczunadchodze.blogspot.co.uk, ten dzień zasługuję na odzielny post, więc pojawi się jako kolejny. W niedziele po 22 wróciłam do Słupska.


Poniedziałek (24.07 )


  Rano obudziłam mnie Monisia ( Dastina siostra) z nowym członkiem rodziny, Luną. :)



Uwielbiam Słupsk i Ustkę, i taki był plan na cały poniedziałek. Spacerowanie... :)
W Słupsku powstaje alejka Niedźwiadków... Jak już wszyskie będą to na pewno napiszę post i pokażę zdjęcia. :)




  
Ustka. 



W Ustce również odwiedziliśmy znajomych, a o to ich Zuzia. 
Po południu Dastina tata zaprosił nas na Sushi ( zdjęcie post wcześniej ), wróciliśmy póżno i wszyscy razem obejrzeliśmy film: Planeta Singli. 

Wtorek ( 25.07 )
Rano pojechaliśmy z Dastinem do galerii Jantar kupić karty podarunkowe dla Dastina Taty i Asi oraz kupić im bilety do kina żeby po południu poszli na randkę a my zajeliśmy się Monisią. I w tym czasie pożyczyłam laptopa od Asi i napisałam post na blogu o zakupach z PL. Wieczór spędziliśmy razem oglądając film: Payback. 

Środa ( 26.07 ) 
To czas powrótu, lot mieliśmy po 19, Dastina tata poszedł do pracy, Asia pojechała pozałatwiać sprawy, a ja z pomocą Monisi nas spakowałam. Na autobus na lotnisko odwiozła nas Asia z Monisią, a oto wspólne zdjęcie. :)



  Asia - Dastina macocha. 



Na lotnisku Dastin mi kupił liska - słodki. :)
I to koniec, działo się, bardzo dużo się działo, do domu wróciliśmy po północy a już w czwartek ja poszlam na cały dzień do pracy.

* W poście wiele rzeczy pominełam i wiele nie pokazałam, nie o wszystkim mogłam napisać i dużo osób nie chciało abym ich tu pokazała.  Można powiedzieć że post przedstawa połowę mojego czasu spędzonego w Polsce. Mimo tego wyszedł bardzo obszerny. 


10 COMMENTS

  1. Cudowne migawki! Widać, że było aktywnie, a ty aż promieniejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że urlop się udał :) A Panna Młoda przepiękna <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Te zdjęcia z samolotu są super *.*

    ~ A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, miałaś niezłe tempo. Ale ile pięknych wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie, pamiętam jak odwiedzałam Cie na blogu jakiś rok temu - zmiana niesamowita. Rewelacyjna. Promieniejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałaś bardzo aktywny czas, tyle się działo a piszesz, że to zaledwie połowa :D Po takim wyjeździe to dopiero należy się odpoczynek xD

    OdpowiedzUsuń
  7. jak ty to wszystko dałaś radę spamiętć? Chyba notowałaś w swoim bj:)
    Też byłam na weselu ale niestety nie z mojej rodziny i nawet nie mówiłam że nie jem mięsa więc na moim talerzu lądowały kotlety i żywiłam się samymi ziemniakami xD
    Nie odpoczęłaś ale takie intensywne wyjazdy to mnóstwo wspaniałych wspomnień któe udał ci się uwiecznić, odpoczywać będziesz w Londynie:):)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyżbyś miala zostac mamusią? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. With this approach, the borrowed funds cannot be paid early or refinanced before it reaches maturity. mortgage payment calculator The LTT is often a marginal tax with rates varying from 0. canada mortgage calculator

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne wspomnienia wakacyjne. Szczęścia na nowej drodze życia. My po ślubie wybraliśmy się na wycieczkę do Neapolu. Od dawna chciałam jechać do Włoch i wreszcie się udało. Rok wcześniej przez pandemię musieliśmy odroczyć wyjazd. Tym razem przygotowaliśmy się profesjonalnie, na https://neapol.pl/ poczytaliśmy, jak znaleźć nocleg w dobrej cenie, gdzie wynająć samochód oraz co warto zwiedzić. Ponadto rozmawiałam też ze znajomą, która była kiedyś w Neapolu i również mi sporo podpowiedziała. Nie zapomnę nigdy tej wycieczki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za Twój komentarz!